Tablica motywacyjna wspiera rodziców i wychowawców w wychowaniu domowym i szkolnym. Ma wielu zwolenników, ale też… przeciwników.

Jak to działa? Schemat jest zazwyczaj podobny. Przy każdym dniu tygodnia wyszczególnione są konkretne zajęcia np. mycie, sprzątanie, jedzenie. Jeśli dziecko w danym dniu spełni swoje obowiązki, wówczas otrzymuje plusik czy uśmiechniętą buźkę, a na koniec dnia czy tygodnia realną nagrodę.

Pytanie brzmi: czy tablica motywacyjna to dobry pomysł z punktu widzenia klasycznego wychowania? Czy można nam pomóc w formowaniu cnót moralnych?

O tablicy motywacyjnej krytycznie

Generalnie pomysł tablic motywacyjnych wpisuje się w koncepcje behawiorystyczne. Określone zachowania – nagradzane bądź karane – w następstwie formują konkretne nawyki. Przeciwnicy tablic motywacyjnych powiadają, że ćwiczą one tylko zewnętrzne odruchy, a chodzi przecież o to, aby motywacja nie była tylko czysto zewnętrzna, ale przede wszystkim płynęła z wnętrza.

W tym sensie jest to słuszny zarzut, ale musimy pamiętać, że w przypadku młodych ludzi sprawność dopiero się formuje i trudno wymagać od nich, aż tak głębokiej i świadomej motywacji do działania. Dziecko niejednokrotnie błądzi i zanim wejdzie na właściwą drogę może upłynąć sporo czasu.

Na początku syn czy córka uczą się pewnych zachowań poprzez naśladownictwo czy słuchanie poleceń rodziców. Nie do końca muszą je rozumieć. Zrozumienie przychodzi z czasem.

Nie zawsze łatwo wytłumaczyć maluchowi, że powinien odkładać zabawki na miejsce, sprzątać pokój, myć się itp. A nawet, gdy 3-4 latek da się przekonać, to i tak będzie miał tendencję do … zapominania. Taka jego natura.

Chodzi jednak o to, aby wykształciły się nawyki, dzięki którym łatwiej będzie pokonać opór woli do wykonywania określonych czynności, czyli mówiąc wprost – walczyć z lenistwem.

Dobre nawyki wspierają przekonywanie

Gdy nie ma nawyków dziecko niechętnie sprząta po sobie (trzymajmy się tego przykładu). Odwoływanie się do rozsądku niewiele daje, choć w konkretnych przypadkach może to różnie wyglądać. Dlatego wyjaśnianie równocześnie z przyzwyczajaniem jest oczywiście wskazane, ale, gdy nie pomaga, dodatkowo minus na tablicy motywacyjnej wskaże dziecku, że nie tędy droga.

Wykształcony nawyk sprawi, że wykonywanie czynności porządkowych będzie łatwiejsze, a tym samym chętniej będzie przyjmowana argumentacja o konieczności utrzymania porządku wokół siebie.

Bo tak naprawdę przyczyną sprzeciwu nie jest brak: „motywacji” czy posiadanie „odmiennych poglądów w danej kwestii”, ale zwykłe, pospolite, znane od wieków, lenistwo.

Szczególnie w wieku młodzieńczym kryje się ono pod wzniosłym hasłem: „wolności wyboru” (w tym przypadku bałaganu). Prawda jest taka, że młodzian często wie, że rodzic ma rację, ale właśnie lenistwo sprawia, że doprawia sobie specyficzną ideologię. Brak mu po prostu siły woli, żeby trwać przy tym co słuszne.

Dopiero po przezwyciężeniu lenistwa dotarcie z argumentacją do dziecka staje się prostsze, bo znika rzeczywista przyczyna negacjonistycznej postawy. Jeśli będziemy czekali aż samo zrozumie potrzebę sprzątania (czy jakiegokolwiek innego, pożytecznego działania), to możemy się nie doczekać, albo czekać bardzo długo. Człowiek leniwy zawsze znajdzie argumenty, żeby „w imię wolności” czy innych racji nie robić tego, co konieczne.

Tablica motywacyjna w kontekście formowania cnót

Mając zatem świadomość, że tablica motywacyjna pomaga formować dobre przyzwyczajenia, które są jednym z elementów cnoty, śmiało możemy ją stosować.

Przy czym motywując do określonych zachowań należy postępować roztropnie. Jeśli dziecko nie radzi sobie z daną sytuacją i otrzymuje codziennie negatywne oceny, to prawdopodobnie potrzebny jest inny rodzaj motywacji, bo tablica motywacyjna ewidentnie w tym przypadku nie działa.

Być może stawiamy zawyżone wymagania. Jeśli zawiesimy przed maluchem zbyt wysoko poprzeczkę, wówczas możemy spodziewać się oporu, buntu, a nawet zrażenia do siebie i tym samym odrzucenia tego, czego chcemy nauczyć. Wymuszanie pewnych zachowań powinno wiązać się z realną perspektywą przekonania dziecka do nich, dlatego trzeba łagodzić ewentualne konflikty z tym związane.

Pamiętajmy jednak, że sama tablica motywacyjna to nie wszystko. Do uformowania sprawności moralnej jeszcze daleko. Powinniśmy przede wszystkim dotrzeć do młodego człowieka z uzasadnieniem konkretnego zachowania.

Poprzez codzienne rozmowy, czytane czy podsuwane lektury, odpowiednio dobrane filmy, musimy przekonywać dziecko, że dane zachowanie jest złe i dlatego minusik z tablicy następnego dnia powinien zniknąć.

Ważny będzie praktyczny, użyteczny charakter naszych uzasadnień, ale także jego kontekst moralny („opanowujesz swoje słabości”, „pomagasz rodzicom”) i religijny („ co Pan Bóg chce byś zrobił w tym przypadku?”). Takie przekonywanie połączone z modlitwą daje szansę na to, że po pewnym czasie uformujemy cnotę moralną (w tym przypadku pracowitości).