UWAGA! OD WRZEŚNIA DO ODWOŁANIA MOJA STRONA SPRZEDAŻOWA KURSY-ZALEWSKI.INFO JEST NIECZYNNA. ZACHĘCAM DO ZAKUPÓW W KSIĘGARNIACH ZAPRZYJAŹNIONYCH



Nauczycielka zabroniła uczennicy napić się wody na lekcji. Wywołało to dyskusję w Internecie. Pojawiły się krytyczne zarzuty wobec wychowawczyni. Argumentowano, że szkoła to nie więzienie, że takie zachowanie to powrót do siermiężnej komuny itp.

Specyfika szkoły

Z drugiej strony padają argumenty, że specyfika pracy w grupie wymaga przestrzegania pewnych zasad, żeby utrzymać dyscyplinę i tempo lekcji. Młodzież tego typu sytuacje, jak ta z piciem wody na lekcji, wykorzystuje do jej rozbijania.

Gdy w grupie 25 uczniów pozwolimy jeść i pić na zajęciach, to zacznie się zabawa butelkami, wylewanie napojów na ławkę, zalewanie zeszytów, książek itp.

Słowem – dzięki takim “niby słusznym ustępstwom” w większości przypadków zakłóci to “proces dydaktyczny”.

Dom i ideologia

Oczywiście inaczej ta sytuacja wygląda z perspektywy domowej. Tutaj możemy pójść na pewne ustępstwa. Jeśli znamy dziecko i wiemy, że wycieczka do kuchni po herbatę nie jest wybiegiem, aby unikać nauki, lecz naturalnym zachowaniem – nie ma problemu!

Jednak w omawianej sytuacji w tle czai się jeszcze podtekst ideologiczny. Nowe trendy w wychowaniu uznają wszelkie próby dyscyplinowania za relikt “patriarchalnej” epoki.

Jeśli zatem ktoś naczyta się o rodzicielstwie bliskości, wychowaniu bez kar i nagród i natrafi na wiadomość o zakazie picia wody na lekcji, to w sposób naturalny wzburzy się w nim krew.

Nauczyciele ponad podziałami

Przy okazji można zauważyć ciekawą tendencję. Nauczyciele, jak każda grupa zawodowa, różnią się światopoglądowo, ale są pewne sprawy, w których stoją po jednej stronie.

Chodzi między innymi o kwestie związane z oceną złego zachowania uczniów.

Jeśli dziecko przeszkadza na lekcji, kłóci się z kolegami, bije ich, to wychowawcy nie usprawiedliwiają takich czynów, ale podejmują działania zmierzające do ich powstrzymania. No bo co tu usprawiedliwiać?

Z rodzicami zaś bywa różnie. Pojawia się tendencja do brania w obronę dziecka-agresora.

Padają następujące argumenty, że nauczyciel “sobie nie radzi”, “ma złe podejście”, “nie rozumie nadaktywnego dziecka” albo po prostu: “jest niesprawiedliwy i uwziął się, bo przecież inni zachowują się podobnie”.

Oczywiście nie twierdzę, że nie ma pomyłek nauczycielskich w ocenie danej sytuacji, ale tu chodzi o pewną widoczną tendencję w traktowaniu tych spraw przez rodziców.

Zmiana w podejściu rodziców

Niewątpliwie na przestrzeni 30-40 lat nastąpiła znacząca zmiana w tej kwestii. Dawniej rodzice w przypadku ewidentnych, negatywnych zachowań dziecka wspierali nauczycieli.

Zależało im na poprawie zachowania swojego pupilka. Między pedagogami i opiekunami generalnie istniała jednomyślność w sprawach wychowawczych.

Dzisiaj wyostrza się konflikt. Nasila się wspomniana tendencja do usprawiedliwiania ucznia, zrzucania winy na szkołę i nauczyciela, ewentualnie czynniki rozwojowe.

Przyczyny braku współpracy

Podaje się różne przyczyny zmiany postaw rodziców. Wymienia się obniżenie statusu i prestiżu nauczyciela czy też fakt postrzegania szkoły, nie jako wyjątkowej instytucji kształtującej młodych ludzi, ale jako jednej z wielu firm usługowych.

Ot szkoła, to taki zakład naprawczy. Jeśli “mechanik” sobie nie radzi, to jego problem! Jednak często to właśnie rodzic sobie nie radzi i nie mając argumentów broni się atakując nauczyciela.

Z całą pewnością te wszystkie czynniki mają znaczenie, ale nie należy również bagatelizować faktu upowszechniania się pedagogiki naturalistycznej, w jej różnych odmianach.

Wciąż nowe mutacje “bezstresowego wychowania” przenikają do świadomości czytelników i pod nowymi nazwami, podają się za metody “nowoczesne” i “naukowe”.

W efekcie autorytet i pewna hierarchia w porządku wychowawczym schodzą na drugi plan, bądź całkiem zanikają. Wiele osób od prawa do lewa bezwiednie powtarza hasła propagandowe “nowej pedagogiki”, przyjmując je za dogmaty.

Niestety, ma to realny wpływ na wychowanie młodych i dodatkowo niejednokrotnie – paraliżuje pracę wychowawcy w klasie (nie tylko w szkole państwowej, ale też np. katolickiej).


PS. MOJE KSIĄŻKI DO NABYCIA W ZAPRZYJAŹNIONEJ KSIĘGARNI >>> SPRAWDŹ


Zapisz się na newsletter a otrzymasz darmowy raport: Dwie rzeczy, które musisz zrobić, żeby dzieci słuchały Twych poleceń oraz artykuł w PDF: 23 wskazówki, jak wydawać polecenia dzieciom


Akceptuję politykę prywatności - Twój e-mail będzie bezpieczny.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie, na moje konto poczty elektronicznej, informacji handlowych w formie mailingów i newslettera wysyłanych przez Firma EK Dariusz Zalewski. Wyrażenie zgody jest dobrowolne, ale niezbędne do otrzymywania wiadomości.
 


-