Szkoła Summerhill w Leiston (pod Londynem) stała się „wzorem” i swoistym punktem odniesienia dla wszystkich anarchizujących pedagogów. Metody i terapie wychowawcze tam stosowane szokują nawet dzisiaj, pomimo doświadczeń rewolty studenckiej lat sześćdziesiątych, pomysłów antypedagogów lat siedemdziesiątych czy „sukcesów” bezstresowego wychowania Benjamina Spocka.

Założycielem Summerhill był Aleksandr S. Neill – syn wiejskiego, szkockiego nauczyciela. Neill nie był zbyt odkrywczy. Potrafił jedynie skutecznie wcielać w życie stare, naturalistyczne pomysły, doprawiając je współczesną pseudopsychologią. Wzorcowo przełożył na grunt pedagogiki idee swych mistrzów: Zygmunta Freuda i Wilhelma Reicha. Co ciekawe, pomimo iż był typowym naturalistą, nie znał pism Jana Jakuba Rousseau. W swojej autobiografii przyznał, iż Emila, główne dzieło „praojca pedagogiki”, przeczytał dopiero 50 lat po otwarciu szkoły.

Summerhill pokazuje z całą wyrazistością do czego prowadzi anarchizacja wychowania. Ukazanie absurdów tej drogi jest, co prawda mimowolną, ale za to największą zasługą twórcy podlondyńskiej szkoły.

Błogi „bezstres”

Neill nawiązując do Freuda konsekwentnie bronił tezy, że dyscyplinowanie młodzieży przyczynia się do powstawania nerwic. Niespełnione pragnienie odkłada się ponoć w podświadomości i trwa tam w stanie uśpienia. Wcześniej czy później ma jednak wypłynąć na powierzchnię i uderzyć ze zdwojoną siłą. Z tego względu wszelkie tradycyjne metody wychowania miały być nieskuteczne. Prawdziwa „terapia” pedagogiczna sprowadzała się do dania upustu popędem i egoizmom, by nie odkładały się w podświadomości. W praktyce wychowawczej takie poglądy doprowadzały do kuriozalnych sytuacji. Pewna uczennica kopała swojego dyrektora przez godzinę. On nie reagował, obawiając się konsekwencji tłumienia agresji. Innym razem ośmioletnie dziewczę nazwało dyrektora głupcem. Twórca Summerhill tłumaczył to … negatywnym sposobem wyrażania miłości.

W Leiston nie przywiązywano również większej wagi do uczniowskich wulgaryzmów. Wszelkie „stłumione” przekleństwa wpływały bowiem negatywnie na psychikę uczniowską. Wyparte, podobnie jak w przypadku innych form agresji, miały rykoszetem powrócić w życiu dorosłym. Pobłażliwie podchodzono też do uczniowskich wagarów. Zdarzało się, że uczniowie całe lata omijali klasy szkolne. Z tego względu placówkę nazywano żartobliwie: „chodź-jak-ci-się-podoba”.

Chcąc wyeliminować „niezdrowe” zakazy oraz dążąc do wzorcowej demokracji, Neill doprowadził do absurdu ideę samorządu uczniowskiego. W jego szkole nauczyciele wspólnie z uczniami podejmowali decyzje. Na forum samorządowym głos siedmiolatka ważył tyle, co głos dyrektora.

Religia

Neill wychował się w rodzinie kalwińskiej. Jednak do religii miał stosunek negatywny, uważając się za ateistą. Jego poglądy w tej kwestii przypominały poglądy pop-muzyków z pokolenia „dzieci kwiatów”. Pragnął religii, która będzie czcić Boga „czyniącego człowieka szczęśliwym”. Szczęśliwym zaś w jego rozumieniu będzie oczywiście ten, kto uwolni się od wszelkich zakazów. Negacja religii doprowadziła go do głoszenia wręcz groteskowych poglądów. Uważał na przykład, iż bijatyki wiejskich chłopców mają źródło w negatywnym oddziaływaniu religii. (Teza trudna do utrzymania zważywszy, że w ateistycznym ZSRR bijatyki chłopców również miały miejsce.) Powielał też popularne dziś w kręgach nieprzychylnych Kościołowi poglądy, jakoby dogmat o istnieniu piekła wywoływał zachowania neurotyczne u wiernych.

Niechęć Neilla do religii rzutowała na jej antyreligijny charakter. Formalnie kultywowano „wolność” i nikt religii nie zakazywał, ale ogólna atmosfera wychowawcza nie sprzyjała pogłębianiu życia duchowego. „Wolność w wychowaniu” stała się skutecznym sposobem zniechęcenia uczniów do religii.

Seksedukacja

Znaczny wpływ na poglądy Neilla wywarł oprócz Freuda, Wilhelm Reich. Jedną z idei jaką pragnął zrealizować „myśliciel z Drohobycza” była synteza psychoanalizy z komunizmem. Reich postawił tezę, jakoby warunkiem skuteczności rewolucji marksistowskiej było połączenie jej z wyzwoleniem seksualnym. Rewolucja powiedzie się wówczas, gdy wraz z obaleniem dawnych klas panujących, obali się ich niewolniczą etykę seksualną. W jego mniemaniu u podłoża ludzkich nieszczęść leży represywne podejście do spraw płciowości, związane z dawną etyką. Rozwiązanie było proste: skoro represywność prowadzi do różnorodnych zahamowań i kompleksów, to tylko człowiek wyzwolony od jakichkolwiek skrupułów w sprawach płciowości może być zdrowy i szczęśliwy.

W Summerhill starano się dosyć konsekwentnie podążać drogą wyznaczoną przez Reicha. Jednak ze względu na kontekst społeczny zachowywano pozory. Na przykład oficjalnie nie rozdawano młodzieży środków antykoncepcyjnych, a chłopcy i dziewczęta nie spali razem. Choć, jak przyznaje Neill, wychowawcy nie przejmowali się zbytnio pilnowaniem młodzieży.

Generalnie szkoła nie miała najlepszej reputacji. Kiedyś pod jej bramą kręcił się 17-latek. Zapytany przez dyrektora czego szuka, odpowiedział szczerze, że chce za darmo przespać się z dziewczynę.

* * *

Działalność Neilla stała się punktem odniesienia dla postępowych pedagogów. Również w Polsce – w środowiskach tzw. pedagogów alternatywnych – można spotkać zachwyty nad „legendarną Summerhill”. Z jednej strony może to szokować, z drugiej – jest potwierdzeniem, iż anarcho-lewackie pomysły na edukację są wciąż żywe. Skrajnie pojmowana wolność (samowola), niechęć do religii i tradycyjnych autorytetów, hedonizm w sferze seksualnej, to ponadczasowe hasła lewicy kulturowej, do których będzie ona z uporem wracała. Choć obecnie trudno wyobrazić sobie, by tak skrajne eksperymenty, jak ten z Summerhill, mogły znaleźć w Polsce większe grono zwolenników.

(Literatura wykorzystana: A.S. Neill, Summerhill, Katowice 1991; A. S. Neill, Nowa Summerhill, Poznań 1994)