Stawianie cnót moralnych (arete) w centrum wychowania, nie jest – mówiąc delikatnie – na topie. Niewielu pedagogów podejmuje ten temat. Nawet autorzy katoliccy, jakby wstydliwie go unikają. Czy w związku z tym powrót do cnót jest anachronizmem? Co współczesna nauka mówi na ten temat?

Przed przeczytaniem tego artykuły zachęcam do przypomnienia sobie czym jest cnota >>> TU , TU i TU .

Nowy człowiek i wolność

Odwrót od formowania sprawności moralnych ma podłoże ideologiczne. Wiąże się z pewną wizja człowieka, która po Oświeceniu została zanegowana. (Tematyka ta jest szeroko opisana w literaturze, dlatego nie będę tu powtarzał dosyć znanych wywodów.) Kulminacja tych procesów (zapoczątkowanych w pedagogice przez naturalizm) nastąpiła w XX wieku, a teraz tylko zbieramy ich owoce.

Nowa koncepcja człowieka wymaga odrzucenia starych paradygmatów wychowawczych. Tak dzieje się między innymi z cnotami, które dla wielu są wyrazem “patriarchalnych” porządków społecznych. Jak bowiem pogodzić posłuszeństwo, grzeczność, czystość z ideą demoliberalnej wolności?

Ponadto sprawności wskazują na konkretną postawę moralną, co w czasach relatywizowania dobra i zła jest nie do przyjęcia. Jeśli każdy ma swoje dobro, to arete narzuca ograniczenia. (W ogóle pomysł organizowania ludzkich zachowań w ramach stałych dyspozycji, w sposób powtarzalny realizujących określone cele, jest sprzeczny z “chaotycznym spontanem”, który wyraża “autentyczną” wolność człowieka. Mówiąc wprost: samoograniczanie zabija wolność!)

W jaki sposób podważa się znaczenie cnót?

Nowy projekt filozoficzno-społeczny i związane z nim odrzucenie aretologii musiało znaleźć “naukowe” uzasadnione. Psychologia przez długi czas była (i w dużym stopniu dalej jest) mentorką dla pedagogiki (dawniej tę rolę sprawowały filozofia czy etyka). Jako “neutralna światopoglądowo” nauka, badająca zachowania człowieka, podpowiada pedagogom i rodzicom, jak powinni wychowywać dzieci. Jeśli w ramach dominującej narracji przemilcza lub odrzuca rolę sprawności moralnych, to tym samym daje czytelny znak, co do priorytetów wychowawczych.

Psychologowie (głównie) społeczni wypromowali obraz człowieka rozszarpywanego przez rożne bodźce, naciski, wpływy. W efekcie nigdy nie mamy pewności, jak się on zachowa. Działa bowiem pod wpływem określonej sytuacji, a nie uształtowanej sprawności. (Zagadnienia te w polskiej literaturze szczegółowo omawia Natasza Szutta. Poniżej przedstawiam własne refleksje w nawiązaniu do wspomnianej Autorki).

Na przykład, o ludzkich wyborach decyduje wpływ autorytetu (słynny eksperyment S. Milgrama), ale może to być też gorszy nastrój, zmęczenie itp. Psycholodzy w ten sposób negujący rolę cnót z tych pozycji nazywani są sytuacjonistami. Według nich “na nasze zachowanie największy wpływ ma sytuacja, w jakiej zostaliśmy postawieni” (Natasza Szutta, Wprowadzenie, czyli o co chodzi w dyskusji nad moralnym charakterem, w: W poszukiwaniu moralnego charakteru, red. Natasza Szutta i Artur Szutta, Lublin 2015, s. 19 – 23).

Zanegowanie znaczenia sprawności moralnych wymaga odpowiednich narzędzi, którymi współczesna psychologia nie dysponuje. Po pierwsze, żeby przeprowadzić taki dowód trzeba mieć odpowiednią grupę badawczą (osoby z ukształtowanymi cnotami), która byłaby konfrontowana z daną sytuacją.

Dotychczas psychologiczne eksperymenty tego typu były przeprowadzane raczej na osobach, które nie spełniały kryterium grupy badawczej o ukształtowanych sprawnościach moralnych. Już Arystoteles uważał, że cnoty są właściwe raczej dla elit społecznych. Przy dzisiejszych zaniedbaniach edukacyjnych należałoby wątpić, że w jakichś badaniach udało się zebrać taką reprezentatywną grupę.

Druga sprawa, na którą zwraca uwagę Natasza Szutta (dz. cyt. s. 24), to dosyć płytkie rozumienie cnoty przez współczesnych badaczy, które nie uwzględnia jej złożonego charakteru. Zazwyczaj sprowadzają ją do nawyku. (Ten błąd zauważył już o. J. Woroniecki.) Słowem – według nich człowiek cnotliwy ma reagować na pewne powtarzalne bodźce. Tymczasem sprawność moralna wiąże się również z intelektualnym rozeznaniem konkretnej sytuacji, prowadzącym do danego wyboru. Ważnym jej składnikiem jest phronesis, czyli mądrość w rozpoznawaniu dobra, która jest zmagazynowaną wiedzą, doświadczeniem oraz pewną intuicją moralną.

Posłużę się przykładem. Łagodność polega na opanowaniu gniewu tak, aby nie przeszkadzał w dążeniu do dobra. Zewnętrzny obserwator będzie obserwował czy X nie podnosi głosu w relacjach z innymi. Jednak takie opanowanie nie zawsze świadczy o cnocie. Dowódca krzykiem może mobilizować żołnierzy do określonych zachowań w celu osiągnięcia dobra. Świadomie posiłkuje się tym uczuciem, całkowicie panując nad nim. Zewnętrzny obserwator nie jest w stanie ocenić czy jest to wynikiem dalekosiężnej roztropności czy uleganiem słabości!

Innym razem intrygant czy oszust w sposób wyrachowany, nie okazując gniewu, będzie dążył do złych celów. Zewnętrznie może zaś zostać oceniony jako ten, który panuje nad emocjami. Nie znając jego prawdziwej motywacji ocenimy go pozytywnie.

Po trzecie. W kontekście badań nad cnotą nie można też zapominać, że jest ona dyspozycją do określonych, dobrych zachowań, ale nie ma charakteru determinującego. Innymi słowy – wolność nie wyklucza zejścia z drogi cnoty (choćby incydentalnie). W moim przekonaniu można mówić o większym lub mniejszym nasileniu danej dyspozycji. W efekcie osoba X – z większym prawdopodobieństwem wytrwa w swojej postawie, a w przypadku Y, to prawdopodobieństwo może być mniejsze. Świadomość tego rodzi określone konsekwencje badawcze.

Przypuśćmy, że ktoś ma w miarę uformowaną sprawność i 100 razy zachowa się zgodnie z jej wymogami. Niestety, nie ma pewności, że za 101 razem nie zejdzie z drogi cnoty. Na zdrowym rozum jest to mało prawdopodobne, ale możliwe. Może na przykład źle ocenić szczególnie złożoną sytuację i dokonać błędnego wyboru, albo po prostu – ten jeden raz, pod wpływem pokusy, sprzeniewierzy się swoim zasadom.

Wyobraźmy sobie teraz kogoś, kto uczestniczy w badaniu psychologicznym dotyczącym cnót i akurat zachowuje się wbrew wskazaniom sprawności, a w następnym przypadku powraca na drogę cnoty. Czy można wtedy powiedzieć, że nie jest usprawniony. Nie jest usprawniony doskonale, ale nie da się całkowicie zaprzeczyć, że pewien stopień sprawności posiada.

Nie są mi znane narzędzia psychologiczne, które mogłyby uwzględnić te wszystkie niuanse. Dlatego trudno tu mówić o obaleniu klasycznej aretologii przez psychologię. Po prostu psychologia nie potrafi zmierzyć sprawności moralnych, które są niesłychanie skomplikowanym “mechanizmem”.

Wybrane argumenty na rzecz cnót

Jeśli nie można zbadać cnoty, to może jej nie ma? Filozofowie i etycy klasyczni, a także katoliccy, nie mieli wątpliwości co do jej istnienia. Była jednakże świadomość co do tego, że niewielu potrafi ukształtować arete w sposób doskonały. Wspomniałem, że sytuacjoniści podważają znaczenie cnót, ale na gruncie psychologii jest sporo przesłanek, które pozwalają je bronić.

Behawioryści mówią o nawykach, których co prawda nie można utożsamiać z cnotami, niemniej mogą być dla nich swoistym zaczynem. Wielu psychologów wskazuje też na stałe cechy, które, na podobnej zasadzie jak cnoty organizują nasze zachowania (por. Szutta, dz. cyt. s. 25).

Przykładem mogą być wnioski z głośnego eksperymentu zwanego “testem cukierków” (W. Mischela). Dzieci, które potrafiły zapanować nad potrzebą zjedzenia słodyczy, w dorosłym życiu częściej funkcjonowały w stałych związkach, odnosiły sukcesy w życiu zawodowym itp. , czyli posiadały stałe dyspozycje do określonych zachowań (także moralnych).

Wspomniałem wyżej, że cnota związana jest z posiadaniem pewnej mądrości życiowej koniecznej do podejmowania dobrych wyborów (phronesis). Na gruncie psychologii przyjmuje się istnienie dwóch zamiennych procesów przy funkcjonowaniu umysłu: automatycznych i refleksyjnych, które się wzajemnie przenikają.


John Bargh – jak zauważa Natasza Szutta – wyróżnia wiele typów procesów automatycznych, pozwalających bronić mądrości praktycznej, która jak pisał Arystoteles – nie tylko spełnia funkcję deliberatywną, ale też jest rodzajem widzenia tego, co w konkretnej sytuacji należy czynić” (N. Szutta, dz. cyt. s.31)

Innymi słowy – zdobyta wiedza i doświadczenie ma wpływ na nasze wybory moralne i zachowanie.

Arete funkcjonuje analogicznie. Różnica polega na tym, że za przedmiot ma wiedzę i doświadczenie związaną z moralnością, a nie wiedzą techniczną. Formowanie stałych dyspozycji do dobrego działania jest zatem z tej perspektywy również możliwe.

Podsumowując te rozważania należy stwierdzić, że na gruncie współczesnej psychologii nie da się zanegować istnienia stałych dyspozycji moralnych.