Teza o dominacji pierwiastka kobiecego we współczesnej kulturze nie jest zbyt odkrywcza. Myśliciele od lat zwracali uwagę na ten fakt. Na przykład, Julius Evola w swoim sztandarowym dziele: “Rewolta przeciw współczesnemu światu” pisał, że dzisiaj mężczyzna zamienił miecz na rakietę tenisową, a demokratyczna, parlamentarna kultura, oparta na ciągłym gadaniu i partyjnych podchodach, jest typowym przykładem zniewieściałości życia społecznego.

W dosyć popularnej ostatnio książce „Dzikie serce”, autorstwa Johna Eldredge (Poznań 2003), mamy właśnie powrót do tematu. Pisarz stawia taką diagnozę: to co nazywamy duchem męskim jest systematycznie niszczone przez współczesną, sfeminizowaną kulturę.

W wielkim skrócie: męstwo wyraża się w ryzyku, walce, przygodzie. Nowoczesność zaś zamknęła go w biurze, w fabryce i posadziła przed telewizorem.

Pokornie wykonuje swe jednostajne zajęcia. Wie, że coś jest nie tak, ale nie jest w stanie tego zmienić. Trwa – pokornie czekając na śmierć.

Jest to fragment artykułu, który wszedł do książki: ===> “Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice”.