Artykuł jest kontynuacją tekstu, którego pierwsza część znajduje się tutaj.

Negatywny wpływ mediów na młodych ludzi można dostrzec w sferze intelektualnej, zmysłowo-popędliwej, a nawet w aspekcie kondycji fizycznej. Oczywiście nie chodzi tutaj o potępianie mediów całkowite, ale o skutki nieroztropnego korzystania z nich.

 Otępienie intelektualne

Zbyt długie przebywanie w obrębie oddziaływania telewizora ogranicza wolność myślenia. Prof. M. Krąpiec porównuje to zjawisko do inteligencji pierwotnej (dator formarum) znanej z koncepcji Awicenny. Otóż owa „inteligencja pierwotna” narzucała pomniejszym intelektom swój obraz, sposób widzenia świata itp.

O analogicznym zjawisku możemy mówić w przypadku telewizji. Telewidz wchłania w siebie wielką liczbę informacji, nie mając czasu na ich krytyczną analizę. Krytyczną pracę poznawczą wykonuje za niego redaktor programu (M. Krąpiec, „Cywilizacja” nr 9).

Przy okazji można zaobserwować zjawisko głębokiej identyfikacji z zasłyszanymi w środkach przekazu informacjami. W indywidualnych dyskusjach taka osoba z emocjonalnym zaangażowaniem broni zasłyszanej tezy, uznając ją najwyraźniej za swój prywatny „produkt”.

Skamieniała wyobraźnia

Medialne przeszczepianie „świadomości” nie dotyczy tylko samych treści intelektualnych, ale wpływa również na funkcjonowanie wyobraźni. Mówi się wręcz o zjawisku „kamienienia wyobraźni”.

Polega ono na narzuceniu określonych schematów wyobrażeniowych, które blokują rozwój indywidualnych wyobrażeń. Najłatwiej zrozumieć to na przykładzie. Proszę przypomnieć sobie np. scenografię, tło akcji i twarze bohaterów popularnego filmu na motywach książki Henryka Sienkiewicza „Potop”.

Po obejrzeniu filmu niezwykle trudno jest wyobrazić sobie inne tło akcji, czy inną twarz głównego bohatera? Wyobrażenie reżysera narzuca się nam z całą mocą, wdrukowując w nasz mózg.

Zanik umiejętności mówienia

Ponadto brak kontaktu ze słowem drukowanym prowadzi do zaniku umiejętności mówienia. Nauczyciele często są świadkami następującego zjawiska. Otóż na zadane pytanie: uczeń odpowiada jednym słowem lub mało zrozumiałym burknięciem. Próba tzw. „ciągnięcia za język” na ogół kończy się niepowodzeniem. W końcu, gdy uczeń dowiaduje się, że otrzymał ocenę niedostateczną, powiada wzburzony: „przecież powiedziałem”.

Odnosi się wrażenie, że na jakimś tajemniczym ekranie widzi odpowiedź i wydaje mu się, że nauczyciel również powinien ją widzieć. Jak widać przejście na system obrazkowy ma niespodziewane konsekwencje.

 Rozchwianie emocjonalne

 Bombardowanie wielością obrazów i bodźców prowadzi do stępienia wrażliwości. Po przekroczeniu pewnej granicy człowiek obojętnieje i nie jest w stanie zaangażować się emocjonalnie w dany problem. Na przykład, wielość informacji o katastrofach podawanych w dziennikach telewizyjnych czy uśmierceń bohaterów filmów sprawia, że człowiek nie jest w stanie zastanowić się nad nieszczęściami, uznając je z czasem za coś normalnego (Maria Braun-Gałkowska Iwona Ulfik, Zabawa w zabijanie)

Skutki medialnego nacisku na stymulowanie sfery zmysłowej i emocjonalnej ciekawie opisał bp A. Lepa, określając takie stymulowanie symbolem S-M-S (Sensacja, Muzyka, Seks).

Na tej triadzie buduje swoje audycje większość mediów komercyjnych. Każdy news musi mieć jakąś dozę sensacji. Zazwyczaj jest to informacja o czyjejś śmierci, oszustwie itp. Przyjęło się mówić, że informacja pozbawiona dreszczyka emocji, to żadna informacja.

Sensacja, szczególnie widać to w audycjach radiowych, musi być przedzielona muzyką. Złośliwie można powiedzieć, że uderzenia perkusji muszą uklepać sensacyjkę w mózgu, robiąc miejsce dla następnego news’a.

Do tego dochodzi erotyzacja obrazów w reklamach, filmach czy videoclipach. Schemat S-M-S dodatkowo wspomaga reklama „produkując” chciwość oraz biernie oglądany sport. W efekcie młody człowiek żyje w stanie nieustannego pobudzenia zmysłowo-emocjonalnego.

Fizjologiczne uzależnienie

Z całą pewnością nie jest to normalne życie psychiczne. Przy prawidłowo funkcjonującej osobowości uczucia znajdują się pod kontrolą, a człowiek nie jest ciągle nakręcany nowymi doznaniami. Ów stan sprawia, że później gdy bodźce przestaną dopływać, spadają poniżej pewnego progu, życie staje się nudne i puste. Pojawia się wręcz fizjologiczne uzależnienie: „oglądanie coraz bardziej kalejdoskopowej (wideoklipowej) telewizji wywołuje fizjologiczne, czyli odczuwalne zmysłowo podniecenie” Wyłączenie telewizora sprawia że człowiek popada w emocjonalną opróżnię” (Kazimierz Krzysztofek, Zmiksowana kultura).

 Dziecko potrzebuje wciąż nowych bodźców, które doprowadziłyby je do stanu „normalności”. Stan psychiczny młodzieży zaczyna być dominowany „dymensją psychotyzmu”, jakby powiedział znany psycholog H.J. Eysenck. Według niego zachowania psychopatyczne charakteryzują się koniecznością ciągłego zaspokajania potrzeby pobudzenia emocjonalnego, m.in. poprzez wchodzenie w sytuację ryzyka.

Gdy teraz tak pobudzone emocjonalnie dziecko trafia do klasy szkolnej, w której musi przez kilka godzin dziennie siedzieć, z uwagą notując co nauczyciel mówi, zaczyna się potwornie męczyć. Nuda wydaje się nie do zniesienia, a organizm potrzebuje pobudzenia.

Uzależnienie jest niemal fizjologiczne. Trzeba więc zrobić coś, aby doprowadzić się do normalnego stanu pobudzenia emocjonalnego. Najprostszym sposobem jest oczywiście rozpoczęcie wojny z nauczycielem.

W związku z tym w Anglii jedna ze szkół wprowadziła niekonwencjonalny sposób karania. Otóż uczeń, który poszukiwał wrażeń na lekcji trafiał za karę – nie do dyrektora, który uruchamiał całą procedurę pobudzania emocji (rozliczanie, wyjaśnianie, powiadomienie rodziców itp.), o co tak naprawdę chodziło uczniowi – ale do sekretariatu szkoły gdzie przez godzinę siedział w przygotowanym dla niego fotelu nudząc się, jak przysłowiowy mops (por. John Robertson, Jak zapewnić dyscyplinę, ład i uwagę w klasie?” Warszawa 1998.)

 Wreszcie warto też pamiętać, że media unieruchamiają dzieci, niejako przykuwając do siebie. Młodzież nie uprawia sportu, lecz go ogląda. Pojawia się więc kwestia wad postawy, wzroku, otyłości itp., co zważywszy na czas spędzany przed mediami nie jest sprawą, którą można by bagatelizować.

 *    *    *

Biorąc pod uwagę te wszystkie aspekty problem właściwie rozumianej edukacji medialnej nabiera szczególnego znaczenia. Podstawowym działaniem rodziców i wychowawców powinno być ograniczenie czasu korzystania ze środków przekazu do koniecznego minimum. Ale nie wystarczy wtedy zakazać korzystania ze środków przekazu. Trzeba dodatkowo wypełnić pojawiającą się wówczas pustkę: przez sport, wycieczki, wyjścia do muzeów, teatrów itp.

Poza dążeniem do ograniczenia korzystania ze środków przekazu należy równocześnie selekcjonować te programy, które dziecko będzie  oglądało. Przy ich wyborze trzeba kierować się wskazaniami moralnymi i dydaktycznymi.

Podjęcie tego trudu jest zadaniem, którego muszą podjąć się wychowawcy i rodzice, jeśli chcą w przyszłości ujrzeć pozytywne rezultaty swojej pracy pedagogicznej.