NOWOŚĆ! Zanim przeczytasz artykuł - mam ważną informację. Jest już dostępny mój nowy kurs audio: "Obżarstwo poskromione". Szczegóły: TUTAJ

Wychowanie cnót polega – w wielkim uproszczeniu – na „przyzwyczajaniu do postępowania zgodnego z prawem” (o. Jacek Woroniecki, Katolicka etyka wychowawcza, t. 1, Lublin 2013, s. 421).

W tym artykule przedstawiam pewne niuanse związane z formowaniem cnoty. Tym samym kontynuuję temat podjęty dwa tygodnie temu >>> tutaj.


Dowiesz się z niego:

  • Jak działa sprawność moralna i dlaczego jej działanie musi być za każdym razem korygowane?
  • Jakie dwie miary należy przykładać do naszego działania?
  • Jak kształtować u dzieci umiejętność podejmowania właściwych wyborów moralnych w różnych sytuacjach życiowych?

Pixabay.com

 


Korygowanie schematów


Posługując się pewnym skrótem myślowym można zaryzykować stwierdzenie, że w przypadku cnoty moralnej umysł posługuje się schematami myślowymi, ale… za każdym razem je sprawdza. Może się bowiem zdarzyć, że w konkretnej sytuacji nasze postępowanie trzeba będzie skorygować.

Na poziomie popędów również pojawiają się przyzwyczajenia, zwane nawykami.

W przypadku cnoty umiarkowania w jedzeniu i piciu będzie to wyglądało tak: umysł zasugeruje nam, że nie możemy jeść za dużo. Wola zgodzi się z tą sugestią, a przyzwyczajenie do spożywania mniejszych porcji wspomoże nas w realizacji zadania.

Ale wspomniałem wyżej, że potrzebne jest jeszcze korygowanie schematów działania zależnie od danej sytuacji. Jeśli więc uda nam się odpowiednio zgrać sferę popędliwą, umysł i wolę, czyli ukierunkować je na jeden cel, to nie zawsze będziemy mieli już do czynienia z cnotą.

Pozostał jeszcze do wypracowania ostatni element.


Sztuka stosowania wiedzy w praktyce


Teoretycznie można mieć prawy umysł, dobre przyzwyczajenia, ale podjąć nietrafną decyzję w konkretnej sytuacji. A cnota – jak zauważył Arystoteles – jest sprawnością właściwego decydowania (por. tamże. s. 423).

Posłużmy się przykładem z dziedziny sztuki. Profesor malarstwa wcale nie musi być wybitnym artystą. Owszem ma wiedzę, umiejętności, ale brak mu… tego czegoś. Ma wiedzę i umiejętności techniczne, ale nie potrafi je przełożyć na wielkie dzieło.

Podobnie jeśli chodzi o skrupulantów duchowych. Skrupulant często zna zasady rozpoznawania grzechów, ale nie jest w stanie je zastosować. Ciągle się zastanawia i dzieli włos na czworo, obawiając się swoich decyzji.

Z czymś podobnym mamy do czynienia w omawianym przypadku. Wiedza na temat tego, co jest dobre, a co złe, niekoniecznie musi przekładać się na jej odpowiednie stosowanie w praktyce.


Znajdź miarę


Jak widać do uformowania cnoty brakuje jeszcze ostatniego elementu. O. Jacek Woroniecki wskazuje na konieczność „ćwiczenie rozumu i woli w dobieraniu środków prowadzących do celu”, czyli „liczenie się z warunkami danego działania (umiar rzeczowy, osobisty) i dokładnym dostosowywaniu do nich swoich czynów ” (tamże, s.425).

Innymi słowy: każda cnota moralna powinna być prowadzona przez przewodniczkę cnót – roztropność. Bez niej ani rusz. Roztropność to sprawność rozumu praktycznego, która pomaga nam dostosować środki do konkretnej sytuacji.

Wspomniana sprawność poszukuje „złotego środka”, ale nie pojmuje go geometrycznie, lecz stosuje miary rozumu. Żeby ten środek znaleźć musi brać pod uwagę:

1) „umiar rzeczowy„, czyli „czynności odnoszące się do innych osób”. Przykład: jeśli pożyczyłem 100 zł to oddaje 100 zł a nie 300 zł. (por. tamże s. 424),

2) „umiar osobisty” – uwzględnia realia związane z naszymi możliwościami fizycznymi i psychicznymi (oczywiście w kontekście moralnym). Przykład podawany już przez Arystotelesa: pewne osoby powinny jeść więcej z uwagi na wysiłek fizyczny, inne mogą jeść mniej, bo np. mniej pracują (por. tamże s. 424).


Dwa zagrożenia


Umiejętność stosowania tych dwóch miar w praktyce sprawia, że cnota jest właściwie uformowana.

Zagrożeniem będzie tu z jednej strony pewna sztywność myślenia (nadmierne uleganie stereotypom) i co za tym idzie skłonność do przesady, prowadząca np. do nakładania sobie zbyt dużych wyrzeczeń (umiarkowanie w jedzeniu i piciu) czy przesadzania w karności (sprawiedliwość).

Jednocześnie zagrożeniem jest przesada w drugą stronę, związana z pewną „lekkością myślenia”, bagatelizowaniem zagrożeń duchowych, prowadząca w efekcie do obniżenia czujności.


Zmysł moralny


Łatwo zauważyć, że przy wychowaniu roztropności konieczne będzie posiadanie zmysłu moralnego, bo do moralności odnosimy nasze zachowania, dlatego trudno mówić o cnocie tam, gdzie nie ma umiejętności rozróżnienia dobro od zła.

Podstawą będzie zatem odpowiednie kształcenie moralne. W jaki sposób je praktykować?

– przede wszystkim samemu dawać przykład,
– dbać o odpowiednie środowisko rówieśnicze (kolegów, koleżanki),
– nie dopuszczać do zaśmiecenia głowy złymi ideologiami płynącymi ze środków przekazu,
– podsuwać wartościowe książki do czytania,
– rozmawiać przy różnych okazjach, wskazując na ich konteksty moralne,
– wychowywać religijnie, odwołując się na co dzień do Chrystusa i Ewangelii.


Sprawne wnioskowanie w praktyce


Załóżmy, że mamy już pewną wiedzę moralną i przekonania, które mogą być fundamentem cnoty. (Innymi słowy – mamy dobrze uformowane sumienie). Ale, jak przekładać tę wiedzę na praktyczne działania w konkretnej sytuacji? Musimy ukształtować coś, co można nazwać umiejętnością szybkiego kojarzenia faktów i przechodzenia przez proces decyzyjny.

Przydatna będzie znajomość trzech etapów podejmowania decyzji: namysłu, decyzji i działania.

Stosowanie tych trzech etapów podejmowania decyzji może ktoś uznać za sprzeczne z tym, o czym wspominałem w artykule sprzed dwóch tygodni, a mianowicie, że cnota wymaga tylko „mgnienia interwencji umysłu” (o. J. Woroniecki, tamże, s. 392).

Otóż, gdy cnota jest ukształtowana, namysł i decyzja są skrócone do minimum. Pamiętajmy, że tu chodzi o rozstrzygane mniej więcej takich dylematów:

  • czy mam już przestać jeść, czy mogę sobie zrobić dokładkę (kwestia obżarstwa)?
  • czy mam wygłosić niepopularny pogląd w grupie znajomych, narażając się na ostracyzm (odwaga cywilna), czy lepiej przemilczeć daną sprawę?
  • czy mam opanować nerwy, czy podniesienie głosu będzie w danej sytuacji wskazane (gniew)?

Nie są to skomplikowane moralnie, sędziowskie dylematy, ale nabyte i wielokrotnie przemyślane w trakcie wychowania schematy postępowania, które wymagają tylko szybkiego sprawdzenia, czy w danym kontekście obowiązują bez zmian, czy też wymagają pewnej korekty? Dlatego też „mgnienie interwencji umysłu” nie wyklucza przejścia przez wspomniane etapy: namysłu i decydowania.

Warto tu wspomnieć, że niektóre wady przeszkadzają w podjęciu właściwej decyzji. Na przykład lenistwo sprawia, że komuś nie chce się namyślać i w konsekwencji dokonuje błędnego wyboru. Z kolei uleganie obżarstwu może sprawić, że pomimo dobrego namysłu i trafnej decyzji działanie zostanie opóźnione („zrobię jak zjem”), co również prowadzi do negatywnych konsekwencji (na to zwracał uwagę o. J. Woroniecki).

Jak uczyć sprawnego wnioskowania w praktyce?

1. Możemy prowokować sytuacje, w których maluch sam dokonuje wyborów i później je wspólnie przedyskutowywać.

2. W praktyce jednak życie samo tworzy różne decyzyjne sytuacje i każdy naturalnie uczy się właściwego działania. Musimy tylko dawać dzieciom pewną swobodę działania i obserwować, jak sobie radzą w praktyce. Oczywiście ta swoboda ma racjonalne granice, które każdy rodzic musi określić samodzielnie.

3. Można też ćwiczyć przez zabawę. Na przykład, umiejętności przewidywania i szybkiego wyciągania wniosków, uczą gry takie jak szachy, ale także gry zespołowe, choćby piłka nożna.

4. Również wszelkie formy kształcenie umysłu, które usprawniają rozumowanie i wyciągania wniosków będą tu przydatne.

To tylko kilka propozycji.

PS. Nowość! Kliknij w banner poniżej i przeczytaj szczegóły


ZOBACZ MOJE KSIĄŻKI I EBOOKI

form
Wychować człowieka szlachetnego
form
Decyduj i walcz!
Sztuka samowychowania
Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice
___________________________________________________________________________