W błędzie jest każdy, kto uważa, że tzw. metody aktywne w nauczaniu są „produktem” czasów współczesnych. Sprawa jest bardziej skomplikowana.

Przykładem niech będzie edukacja księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”. Legendarnej XVIII wiecznej postaci: polityka, zawadiaki, nieprzeciętnego bogacza, a nade wszystko osoby, o której krążyły liczne anegdoty.

Michał Pawlikowski zwykł określać ten typ ludzi terminem „oryginał litewski” i rzeczywiście – coś jest na rzeczy. Ale nie będę się tu zajmował przytaczaniem licznych anegdot z życia księcia Karola, bo tematyka strony dotyczy kwestii pedagogicznych. Będzie o metodzie nauczania zastosowanej w jego „edukacji wczesnoszkolnej”.

Zabawa zamiast nauki

Jak przystało na przyszłego zawadiakę i hulakę mały Karol nie garnął się zbytnio do nauki i niechętnie sięgał po książkę. W głowie mu były tylko zabawy. Józef Grajnert ujął to w następujący sposób:

„I tak poszło, że książątko dobrze już umiało kłuć się z paziami w palcaty, to jest w kije, z rękojeścią niby pałaszową, konika na oślep dosiadywać i z fuzyjki jajka w powietrzu rozstrzeliwać, lecz w istocie wiele jeszcze nie umiał” (Józef Grajnert, Anegdoty księcia Radziwiłła „Panie Kochanku” i ważniejsze wspomnienia z jego życia, Warszawa 1898, s.4-5; za Wielkopolską Biblioteką Cyfrową).

Jego ojciec, książe Michał Radziwiłł, wojewoda wileński, widząc, że dotychczas żadnemu nauczycielowi domowemu nie udało odpowiednio wyedukować syna, wpadł na pewien pomysł. Ogłosił, że komu powiedzie się trudna sztuka nauczenia Karola czytania i pisania, temu ofiaruje w podzięce dwa folwarki.

Miał bowiem świadomość, że dzieciństwo szybko przeminie, a w życiu dorosłym syn będzie musiał zarządzać ogromnym majątkiem i pełnić ważne urzędy. Do tego zaś trzeba mieć jakąś wiedzę, nie wystarczy tylko dobrze strzelać z „fuzyjki”.

Rewolucyjna metoda

Na ten apel odpowiedział szlachcic Piszczałło. Wpadł on na ciekawy pomysł, w którym umiejętnie połączył zamiłowanie książątka do „fuzyjki” z edukacją. Zaproponował niepospolitą metodę aktywizującą.

Pan Piszczałło postępował także zgodnie z zasadami psychologii, dołączając do zespołu dwóch kolegów księcia Karola: Michała Wołodkowicza i Michała Rejtana, co wprowadziło element rywalizacji.

Przyjmując współczesną terminologię należałoby mówić w omawianym przypadku o początkach tzw. grywalizacji w dydaktyce. W wielkim skrócie z tą grywalizacją chodzi o to, by działaniom edukacyjnym nadać charakter wciągającej gry, wówczas nauka będzie łatwa, przyjemna i bez przymusu.

Przejdźmy zatem do tej rewolucyjnej metody. Najpierw na wielkiej, drewnianej tablicy nauczyciel wypisał poszczególne litery alfabetu. Chłopcom zaś kazał stanął w pewnej odległości z nabitymi strzelbami.

Następnie wymieniał głośno poszczególne litery i kazał uczniom do nich strzelać. Po pewnym czasie dzieci bardzo dobrze opanowały alfabet. Przyszedł więc czas na strzelanie do sylab, później do całych wyrazów i zdań. W ten oto sposób strzelając (pewnie od rana do wieczora) chłopcy nauczyli się czytać (por. tamże s. 5-6).

Jak widać elementarz nie zawsze jest potrzebny. Pan Piszczałło w wyniku tak udanego eksperymentu pedagogicznego stał się wkrótce majętnym człowiekiem.

Czyż polska edukacja nie potrzebuje dzisiaj takich wizjonerów?

_______________________________________________________________

Dowiedz się więcej na temat klasycznego wychowania

form
Decyduj i walcz!
form
Wychować człowieka szlachetnego
Jak panować nad klasą? AKTUALNIE PROMOCJA!
Jak panować nad klasą?
Sztuka samowychowania
Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice

____________________________________________________________

Dołącz do NEWSLETTERA i pobierz darmowy ebook

_______________________________________________________________