W ramach akcji: “Stop szkolnej indoktrynacji!” otrzymałem pytanie o programy edukacyjne “Mądre dziecko” (przeznaczony dla dzieci z klas 1- 4) i “Uczeń z charakterem” (klasy 5-6), prowadzone przez instytucję o nazwie Akademia Nauki. Programy skierowane są do dzieci i stanowią niejako uzupełnienie zajęć szkolnych.

Niniejszy artykuł oparłem o materiały znalezione na stronie internetowej Akademii Nauki. Przy czym nie będę koncentrował się tylko na dwóch wspomnianych kursach (programach), ale odniosę się szerzej do filozofii nauczania i wpływów ideowych, którą odnalazłem w przeczytanych artykułach.

Czy tylko praktyczność?

Na ich podstawie można odnieść wrażenie, że celem Akademii jest wyakcentowanie praktycznego aspektu nauczania i psychicznego rozwoju dziecka. Twórcy programów wykorzystują do tego niektóre teorie psychologiczne i pedagogiczne, mając oczywiście swoje preferencje i faworytów w tym zakresie.

Czy akcent na praktyczne podejście wyklucza wątek ideologiczny? Wyakcentowanie użytecznego charakteru wykorzystanych metod nie uwalnia całkowicie od wpływów ideologicznych. Za każdą metodą czy techniką stoi określona koncepcja psychologiczna czy pedagogiczna i związana z nią wizja człowieka (czyli założenie: kim on jest? jaki jest jego cel? itp). Dlatego pośredni wpływ czynnika ideologicznego będzie narzucał się samoistnie. Osobną sprawą jest: czy bezpośrednio na kursach pojawiają się tego typu akcenty? Tego nie jestem w stanie stwierdzić, nie uczestnicząc w zajęciach.

Dosyć typowy zestaw

Akademia Nauki wykorzystuje: szybkie czytanie, techniki pamięciowe, mapy myśli; odwołuje się do potrzeby odkrywania własnego potencjału intelektualnego, konieczności tworzenia pozytywnego obrazu własnej osoby itp. Występują nawiązania na przykład do nauk Tonego Buzana, NLP czy Kinezjologii Edukacyjnej.

Innymi słowy – mamy tu wyraźne wpływy współczesnej neuropedagogiki (o której pisałem w e-booku, pt.: “Antypedagogika i inne herezje”, tam po szczegóły odsyłam zainteresowanych Czytelników). W neuropedagogice chodzi o praktyczne wykorzystanie badań nad mózgiem dla współczesnej edukacji. Oczywiście, nie można tych badań lekceważyć, rzecz idzie o ich interpretację i sposób zastosowania w praktyce.

Oprócz ćwiczenia umysłu w programach Akademii pojawiają się również akcenty związane z rozwojem emocjonalnym. Występują np. odwołania do asertywności, która również nie jest wolna od tła ideologicznego (zwracała na to uwagę w swoich artykułach dr Barbara Kiereś).

Poza tym proponowane projekty edukacyjne wyraźnie nawiązują do naturalistycznych koncepcji pedagogicznych, akcentując pewien specyficzny typ “aktywizacji”. Samo w sobie nie jest to złe, gdy jest uzupełnieniem regularnej nauki. Jednak, gdyby pretendowały do miana jedynego sposobu nauczania, stałoby się niebezpieczne.

Czy życie jest łatwe i przyjemne?

Omawiane programy są typowym koktajlem neuropedagogiki i “tradycyjnej” pedagogiki w duchu naturalistycznym czy odwołującym się do “nowego wychowania” (projekty, nauczanie problemowe itd). W warstwie psychologicznej, dotyczącej rozwoju emocjonalnego i psychicznego pojawiają się zaś np. elementy nawiązujące do psychologii humanistycznej . Całość podana jest w atrakcyjnym opakowaniu pod nazwą: “aby Twoje dziecko uczyło się łatwo, szybko i przyjemnie”. Nie jest to do końca zły pomysł, ale ma pewne istotne wady.

Jest to podejście, które w pewnym sensie kapituluje przed naturalnymi słabościami dziecka. Musi mieć ono zawsze jakąś motywację do nauki w postaci zabawy lub innej atrakcji. Metoda ta sprawdza się w pracy z młodzieżą trudną, wtedy, gdy młody człowiek nie jest w stanie zmusić się do wysiłku i trzeba go do tego cały czas zachęcań na zasadzie kija i marchewki.

Nie twierdzę przy tym, że powinniśmy na siłę szukać trudnych metod, ale ta perspektywa przyzwyczajania do ciągłej zabawy, nawet w trakcie wykonywania obowiązków, nie do końca jest prawdziwa. Bo co się stanie gdy w dorosłym życiu praca nie będzie zabawą, tylko przykrym obowiązkiem?

Niewiele w tych programach kładzie się akcentu na przełamywanie własnych słabości, formowanie charakteru, siły woli. Owszem mówi się o potrzebie posiadania wiary w siebie, ale akurat w tym przypadku sama wiara nie wystarczy – trzeba jeszcze mieć konkretne umiejętności czy cnoty.

Sprawa jest bardziej skomplikowana

Omawiane programy opierają się na cudownych technikach typu szybkie czytanie czy technikach pamięciowych. W praktyce mają one swoich zwolenników i przeciwników, dlatego nie są tak jednoznacznie “cudowne”. Jeśli by tak było, stosowano by je na skalę masową. Na zasadzie marketingu wirusowego zmiotły by wręcz starą pedagogikę, ale, jak widać, sprawa jest bardziej skomplikowana.

Nie popadałbym tu w przesadę krytykując wszystkie proponowane przez Akademię programy za wszystko. Pewne techniki same z siebie nie muszą być złe. Na przykład, niektóre mnemotechniki (zapamiętywanie przez skojarzenie), to stare i mające długą tradycję narzędzia ćwiczenia pamięci. W ich przypadku istotne jest w jakim kontekście są używane.

Jednak biorąc pod uwagę całościowy charakter proponowanych programów i – co podkreślam – opierając się na materiałach dostępnych na stronie internetowej Akademii Nauki, swoje własne dzieci nie zapisałbym na proponowane kursy.