To, co obecnie dumnie nazywa się „szkołą” czy też „systemem oświatowym”, stanowi tylko jeden z elementów sprawnej machiny państwowej indoktrynacji.

Szkoła już dawno przestała spełniać swe podstawowe funkcje. Nie kształtuje człowieka, lecz co najwyżej procedernika, czyli – jak rzecz trafnie ujął Henri‑Irénée Marrou – osobę wprawioną w wykonywaniu ściśle ograniczonej czynności. Słowem – zadanie dzisiejszej „szkoły” sprowadza się do kształtowania niewolników.

Pierwotnie myślano tak: skoro młody człowiek przynosi na świat pewien niezmienny, intelektualny potencjał, czyli jest już „zapisaną tablicą”, to mistrz‑nauczyciel nie jest mu potrzebny! Szkoła pojawiła się wraz ze słabnięciem przekonania, iż arystokratyzm jest w pełni wrodzony – gdy starożytni doszli do wniosku, że człowiek musi się jednak doskonalić.

Fragment artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze Polonia Christiana, nr 22, wrzesień – paźniernik 2012.