Przy okazji wczorajszego wpisu o francuskich studentach, mających problemy z ortografią, jeden z komentatorów zwrócił mi uwagę na istnienie współczesnego języka obrazkowego. Język nazywa się ZLANGO i został wymyślony przez izraelskich naukowców. Obecnie wykorzystywany jest nawet w jednej z polskich sieci komórkowych do przesyłania wiadomości.

Oto jeszcze kilka innych informacji na temat nowego języka:

Choć Zlango obejmuje niewiele ponad 200 słów, język staje się coraz bardziej popularny nie tylko w cyberprzestrzeni; przetłumaczono już na niego pierwsze książki. Największą jego zaletą jest intuicyjne odczytywanie znaczenia poszczególnych piktogramów. Przykładowo, przymiotnik „brzydki” to wizerunek kaczątka, a „piękny” – dorodnego łabędzia. Obrazek mózgu oznacza „mądry”, przekreślony mózg -„głupi”.

Upowszechnienie takiego języka w szkolnictwie mogłoby rozwiązać wiele problemów. Młodzież nie musiałaby borykać się z problemem dysleksji czy z dysortografią. Jest tylko jeden problem, na który zwrócono uwagę na portalu pablik.pl:

Eksperci twierdzą jednak, że korzystanie z uproszczonych języków, powoduje że po prostu upraszczamy się umysłowo 😉 Ciężej jest nam składać pełniejsze zdania, czy też zrozumieć długie teksty. W polskich szkołach, często nauczyciele języka polskiego obserwują, jak uczniowie wpisują w wypracowania słówka ’se’, wklejają buźki, czy piszą skrótami z czatów, bądź SMS-ów.

No cóż… Obowiązek mówienia pełnymi zdaniami nie jest przecież obligatoryjny. A poza tym, zawsze można zbudować sztuczne jaskinie, żeby było bardziej swojsko…