NOWOŚĆ! Zanim przeczytasz artykuł - mam ważną informację. Jest już dostępny mój nowy kurs audio: "Obżarstwo poskromione". Szczegóły: TUTAJ

Czy człowiek, który dokonał zbrodni (lub gorszącego czynu) może odkupić swoją winę? O ile otwarcie się na Łaskę Bożą daje zawsze szansę odkupienia, to z ludzkiego punktu widzenia sprawa jest – powiedzmy dyplomatycznie – złożona.

Nie tylko dlatego, że „ludzie są, jacy są” i raczej szybko nie zapominają,  ale również z tego powodu, że jeśli ktoś dokonał czynu zniesławiającego, to raczej nie jest człowiekiem wielkiego ducha i nie ma sił duchowych, aby się pozbierać. Ale, kto wie…? Być może w takiej sytuacji ujawnią się drzemiące w nim siły duchowe.

Wstyd, hańba i grzech

Źródło: morgueFile
Źródło: morgueFile

Uczucie wstydu pojawia się zanim ktoś zdecyduje się na dokonanie danego czynu. Hańba zaś jest efektem jego dokonania (por. Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I-II, q. 41, a.4)

Przy czym mówi się o niej w kontekście czynów o szczególnie dużym potencjale zła i mających dodatkowo wydźwięk społeczny.

Może to być na przykład: zdrada państwa, spektakularna kradzież, oszustwo, zabójstwo, przestępstwo czy zachowania nieobyczajne z podtekstem seksualnym.

Można powiedzieć, że hańba jest konsekwencją popełnienia wyjątkowego grzechu ciężkiego, rozgłoszonego przez media lub plotkarzy lokalnych, który przez to nabiera wymiaru społecznego. Jeśli nikt by o nim nie wiedział, to jego moc rażenia byłaby mniejsza.

Oczywiście, człowiek religijny, z wyrobionym sumieniem, dręczy się tym co zrobił, ale jego czyn nie godzi w bliskich: dzieci, żonę, męża, dalszą rodzinę. Dopiero wraz z rozchodzeniem się informacji o nim, niejako przechodzi na bliskich. Jeśli dziecko słyszy: „Twój ojciec jest zdrajcą czy złodziejem”, to również cierpi i staje się ofiarą (w sensie społecznym) zachowania ojca.

Niewinnie oskarżeni

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy wprowadzimy pojęcie potwarzy (oszczerstwa). Potwarz tym różni się od rozgłoszonej hańby, że w jej przypadku oskarżony poprzez opinię ludzką (lub/i w konsekwencji wyroku sądowego) jest w rzeczywistości niewinny. Jednak „wieść gminna” robi swoje i niestety cierpi osoba obmawiana oraz jej rodzina.

Pisałem o tym już kiedyś na tym blogu (ten tekst wszedł do książki —> Decyduj i walcz! Podstawy formowania charakteru), ale powtórzę raz jeszcze: uważam grzech potwarzy za jeden z najgorszych, bo zabija ludzką sławę i dobrą pamięć. Potwarcy medialni, internetowi, nie zdają sobie sprawy z ogromu zła jakie wyrządzają, a za które będą musieli kiedyś odpowiedzieć!

Psychologicznie sytuacja osoby, na którą rzuca się niesłuszne oskarżenie jest podobna do sytuacji osoby słusznie oskarżanej, ale duchowo inna. Człowiek okryty hańbą cierpi słusznie, osoba spotwarzona niesłusznie. Wewnętrznie wie, że jest niewinna i przed Bogiem czuje spokój, choć po ludzku cierpi. Ten drugi nie musi odpokutowywać swoich win, ten pierwszy… no właśnie.

Jak postępować?

Czy istnieje jakaś ścieżka, po której idąc taki człowiek wróci na właściwy szlak, tzn. zostanie oczyszczony i stanie się, jak inni, „zwykłym człowiekiem”. Zależy. Niektóre czyny trudno odpokutować „na tym padole łez”. Weźmy za przykład zbrodniarzy wojennych, zdrajców narodu czy wreszcie osoby, dopuszczające się odrażających przestępstw seksualnych.

Literatura zna przypadki skutecznego podniesienia się ludzi upadłych. Typowy jest tu sienkiewiczowski Kmicic. Zabijał, palił, wreszcie zdradził Ojczyznę. Wybrał drogę odpokutowania win poprzez walkę z wrogiem Ojczyzny, wykazał się wyjątkowym męstwem, aż w końcu odkupił winy przez ogrom dobra, które dokonał.

Każdy, kto popełni jakiś wyjątkowy grzech ciężki powinien pójść tą drogą, czyli starać się odpokutować zło i niejako je odrobić (o ile to możliwe).

Dwa sposoby

Można wskazać dwie, niejako równoległe, drogi wyjścia:

  • pokutę, mającą charakter zadośćuczynienia za wyrządzone zło (konsekwencja spowiedzi), która polega na „odpracowaniu zła” przez dobre działania, „produkcję dobra” w wielkiej ilości,
  • przyjęcie z pokorą  konsekwencji popełnionych czynów (niesława społeczna, więzienie, odsunięcie się bliskich) i ofiarowanie tych cierpień w danej intencji.

Skala tych działań powinna odpowiadać skali wyrządzonego zła. W istocie każdy grzech wymaga pokuty i każdy jest na swój sposób hańbiący. Rzecz w skali i rozgłosie. Czasami da się go odpokutować i oczyścić sumienie, czasami zaś do śmierci pozostaje ciężar na sercu.

A co z cierpieniami niesłusznie oskarżonych?

Wspomniałem wcześniej o człowieku niesłusznie spotwarzonym, na którego spadły oszczercze oskarżenia, a który nie jest w stanie się obronić. Znajduje się on w szczególnie trudnej sytuacji, bo musi ponosić konsekwencje niedokonanych czynów, czyli „pokutę” w postaci ostracyzmu społecznego, a nawet w szczególnych przypadkach niesłusznego więzienia.

Pozostają mu dwa dopuszczalne działania: cierpliwa walka o odzyskanie własnej godności i obrona dobrego imienia oraz ofiarowanie swych cierpień w danej intencji. Św. Franciszek Salezy zwykł mawiać, że zawsze mamy za co pokutować, w ostateczności możemy cierpienie ofiarowywać za innych.

Oczywiście łatwo o tym pisać, a co innego znaleźć się w środku takiego życiowego cyklonu. Jednak nie ma wyjścia. Gorszym rozwiązaniem jest bowiem gniew i chaotyczne działania nim wywołane, które mogą nas paradoksalnie jeszcze bardziej pogrążyć.

PS. Nowość! Kliknij w banner poniżej i przeczytaj szczegóły


ZOBACZ MOJE KSIĄŻKI I EBOOKI

form
Wychować człowieka szlachetnego
form
Decyduj i walcz!
Sztuka samowychowania
Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice
___________________________________________________________________________