“Przynajmniej raz na dzień postaraj się przezwyciężyć jakąś swoją wadę”. Ta rada (różnie formułowana) powraca w wielu książkach o kształtowaniu charakteru.

Idea zawarta w tym prostym wskazaniu pojawia się również w książce Stephena Guise: Mininawyki. Małymi krokami do sukcesu. Gliwice 2015. W tym artykule zwracam uwagę na możliwości wykorzystania pomysłów Autora w kontekście formowania cnót. Nie zajmuje się zatem dokładnym opisem metody, ale akcentuję jej niektóre elementy.

Mininawyki: o co chodzi?

Choć podtytuł książki brzmi: Małymi krokami do sukcesu, to nie chodzi tu wprost o stopniowanie trudności i powolne zbliżanie się do celu na zasadzie: dzisiaj jeden papieros mniej, jutro dwa, pojutrze trzy itd.

Stosując metodę mininawyków można oczywiście w dalszej perspektywie przyjąć taką strategię, ale generalnie akcenty rozłożone są nieco inaczej.

Co zatem robimy? Najpierw określamy precyzyjne, minimalistyczne postanowienie, które następnie konsekwentnie, codziennie wykonujemy. Niezależnie od nastroju, możliwości czasowych, zmęczenia itp. Wymóg regularności sprawia, że – biorąc pod uwagę różne okoliczności życiowe – postanowienie nie powinno być zbyt trudne.

Stephen Guise pisze, że zaczynał od wykonania jednej pompki dziennie. Oczywiście mogą być inne: np. nauka jednego słówka języka angielskiego, napisanie 50 słów tekstu, przeczytanie jednej strony książki itp.

Co to daje?

Przede wszystkim wzmacniamy siłę woli. Jeśli wykonujemy daną rzecz, nie bacząc na okoliczności, to znaczy, że mamy realną “moc” rozkazywania sobie.

Dodatkowo – biorąc pod uwagę efekt praktyczny danego postanowienia – wykonywanie jednej rzeczy konsekwentnie, 365 razy w roku, da z pewnością wymierne rezultaty.

Rozpędzamy się!

Ale jest w tym jeszcze jedna korzyść. Nikt nikomu nie zabrania zrobić więcej pompek, przeczytać więcej stron książki, nauczyć się więcej słówek z angielskiego.

Jednocześnie Autor podkreśla, że nie powinien to być nasz ukryty cel. Naszym celem jest wyznaczone minimum. I na tym minimum się koncentrujemy.

W praktyce jednak będziemy przekraczali wyznaczoną normę. Działa tu ciekawy mechanizm.

Jeśli bowiem pozostawiamy inne zajęcia i bierzemy się za zrobienie tej jednej pompki, to myślimy sobie tak: “Skoro już zmusiłem się do zrobienia jednej, to zrobię, 5, a może nawet 10 i więcej!”

Stawiając przed sobą minimalistyczne zadanie łatwiej jest nam pokonywać codziennie opór woli, a później poruszamy się już siłą rozpędu.

Zbyt duża przeszkoda (złożone, trudne postanowienie) często zniechęca nas do podjęcia wysiłku i w efekcie poddajemy się. Niewielka przeszkoda sprawia, że mamy zawsze wystarczającą ilość energii do jej przezwyciężenia.

Ucieczka z błędnego koła

Opisywana metoda pomaga formować elementy nawykowe w cnocie. Cnota zależy od rozstrzygnięć rozumu, ale opanowanie sfery popędliwej, tak by była posłuszna zaleceniom rozumu, z całą pewnością wesprze jej kształtowanie.

Jednak szczególne zastosowanie znajdzie przy pokonywaniu pętli niemożności na początku pracy nad sobą.

Walcząc ze słabościami zazwyczaj poruszamy się w błędnym kole: żeby uformować cnotę wytrwałości musimy być wytrwali. Ale jak ukształtować wytrwałość, skoro brak nam właśnie… wytrwałości?

Dotyczy to oczywiście każdej inne sprawności moralnej, bo każda ma w sobie element stałości, wytrwałości w działaniu. W efekcie poruszamy się w błędnym kole niemożności. Postanawiamy sobie coś, ale tego nie dotrzymujemy. Cykl ten powtarza się regularnie.

Metoda mininawyków może pomóc wyrwać się z tego zapętlenia. Wyznaczając postanowienia mało energetyczne, czyli takie, które wymagają od nas minimalnego wysiłku i wręcz mikroskopijnej wytrwałości początkowej, jesteśmy w stanie ich dotrzymywać, a tym samym budować i wzmacniać wytrwałość.

Przykład bałaganiarza

Jak to wygląda w praktyce. Posłużmy się przykładem bałaganiarza. W punkcie wyjścia nie potrafi zachować porządku w swoim pokoju. Załóżmy, że podejmuje postanowienie: “przynajmniej raz na dzień uprzątnąć jedną rzecz w pokoju, bądź położyć ją na miejsce, gdy pojawi się pokusa zostawienia jej byle gdzie, w nieładzie”.

Taki minimalizm wzmacnia koncentrację na walce z bałaganiarstwem i, zgodnie z mechanizmami opisanymi w tym artykule, pomoga przezwyciężyć lenistwo oraz wzmocnić ogólną wytrwałość.

Poza tym codzienne porządkowanie, choćby jednej rzeczy, daje wymierny efekt praktyczny. Pamiętajmy też, że nie skończy się na jednym działaniu. Gdy mamy postawić na półce książkę leżącą na biurku, to i postawimy drugą, a może i trzecią…

Zastosowanie i ograniczenia

Na koniec pewna uwaga. Najwięcej pożytku z metody “Mininawyków” S. Guise będziemy mieli w przypadku wyznaczania sobie celów praktycznych, zawodowych, związanych z nauką itp. Oczywiście pomocna będzie też przy zwalczaniu wielu wad (choćby wspomnianego bałaganiarstwa czy lenistwa).

Gorzej będzie w przypadku walki z nałogami. Jeden kieliszek mniej dziennie (w danym miesiącu), to zawsze coś, ale tu potrzebne są radykalniejsze rozwiązania.

Fot. Pixabay congerdesign CCo Creative Commons


ZAMÓW MOJE KSIĄŻKI I KURSY AUDIO

form
KSIĄŻKA: Wychować człowieka szlachetnego
form
KSIĄŻKA: Decyduj i walcz!
KSIĄŻKA: Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice
___________________________________________________________________________
Jak panować nad klasą?
KURS AUDIO: Jak panować nad klasą?
KURS AUDIO: Obżarstwo poskromione NOWOŚĆ!
KURS AUDIO: Cud posłuszeństwa
___________________________________________________________________________

Pobierz bezpłatny Raport:
Dwie rzeczy, które musisz zrobić, żeby dzieci słuchały Twych poleceń
Zgadzam się z Polityką Prywatności