Z uwagi na fakt, że część osób zwyczajem internetowym skanuje tekst, nie wczytując się w niego, zwracam uwagę, że przesłaniem tego artykuliku nie jest nawoływanie do dosłownego naśladowania królowej (patrz: ostatnie zdanie), ale zwrócenie uwagi na to, jak ważna dla arystokracji była idea panowania nad sobą (czasami nawet zbyt żarliwie i radykalnie pojmowana).

Przytoczona anegdota dotyka kwestii ocierających się o medycynę, dlatego zaznaczyłem w tekście, że nie jest moim celem „dawanie rad okołoporodowych” (tu odsyłam do specjalistów) i, że „chodzi o coś innego”. O co? Właśnie o podkreślenie potrzeby formowania charakteru w ogóle, która to idea jest jedną z przewodnich tej strony internetowej. I oto tutaj chodzi, a nie wskazywanie na takie takie czy inne zachowanie kobiet w trakcie porodu.

______________________________________

Dla królowej Izabeli Portugalskiej zbliżał się czas rozwiązania. Miała urodzić swojego syna Filipa. Jej arystokratyczna duma nie pozwalała, żeby ktoś widział grymas bólu na jej twarzy czy słyszał krzyki. Cóż, taki charakter. W dzisiejszych czasach rzadko spotykany i raczej niezrozumiany.

Rozkazała znaleźć komnatę w zamku, leżącą z dala od szlaków ludzkich i obwieściła: „Tam urodzę moje dziecko.”

Gdy rozpoczął się poród, akuszerka widząc, że królowa zaciska zęby, powiedziała:

– Miłościwa Pani, proszę głośno krzyczeć, to ułatwia poród.

– Nie życzę sobie takich rad – odpowiedziała Izabela Portugalska. – Wolałabym umrzeć, niż krzyknąć.

Nie jest moją intencją dawanie rad okołoporodowych. Nie jestem w tej kwestii znawcą.

Chodzi o coś innego. Jest taka stara zasada, związana z kształceniem charakteru: „jeśli potrafimy odmówić sobie czegoś dozwolonego, to gdy przyjdzie pokusa z większym prawdopodobieństwem odmówimy sobie czegoś niedozwolonego”. W ten sposób ćwiczymy swoją wolę.

Królowa uznała, że nawet rodzenie dzieci jest okazją do kształtowania charakteru. Odmówiła sobie pewnych zachowań, które są całkowicie dopuszczalne w naszej kulturze. Tym bardziej można przypuszczać, że zachowywała się godnie w sytuacjach, gdy sumienie tego wymagało.

Wniosek? Może za jej przykładem, raz na dzień, odmówimy sobie czegoś dozwolonego, ale niekoniecznego? Oczywiście nie wymagam takiego radykalizmu, jaki prezentowała królowa.

(Opowieść o królowej Izabeli Portugalskiej na podstawie: Baltazar Gracjan, Brewiarz dyplomatyczny, Warszawa 2004)