Wśród newsów edukacyjnych, które pojawiają się każdego dnia, dzisiaj znalazłem następujący: według zamierzeń Centralnej Komisji Egzaminacyjnej uczniowie mają w przyszłości losowo wybierać temat do prezentacji na maturze z języka polskiego.

Dotychczas przygotowywali go sami, ale nasi mędrcy oświatowi kombinują – jak widać – żeby to zmienić.

Dlaczego? Oto przyład argumentacji:

Prof. Krzysztof Konarzewski, były szef CKE: – To byłby koniec uczniowskiej bierności i nauczycielskich wykładów. Uczeń musiałby się nauczyć, jak zainteresować słuchacza tym, co ma do powiedzenia, jak sformułować tezę, wejść w polemikę z jej przeciwnikami i w końcu udowodnić, że jego jest na wierzchu – mówi profesor.

Za: R. Czeladko, Matura na nowo: losowane pytania, „Rzeczpospolita”

Od lat nieustannym dążeniem władz oświatowych jest pragnienie „zaktywizowanie ucznia”, co w tej pedagogicznej nowomowie oznacza budowania szkoły na modernistycznych fundamentach (coś w rodzaju J. Dewey i spółka po latach).

Co ciekawe, dotychczasowa forma egzaminu dojrzałości również miała służyć aktywizacji, ale widocznie nie służy temu zbyt dobrze. Szkołę wciąż trzeba modernizować, aby stała się jeszcze bardziej modernistyczna.

Przyjrzyjmy się bliżej wypowiedzi Pana Profesora, któremu nie podobają się „nauczycielskie wykłady”. Żeby uczeń mógł bronić tezy i podjąć polemikę musi wcześniej coś wiedzieć, a do tego potrzebne jest jednak, by od czasu do czasu posłuchał nauczyciela. Dopiero mając podstawowe wiadomości zbuduje tezy do swoich polemik.

„Nowoczesna” dydaktyka zaś opiera się na założeniu, że dzieci najpierw trzeba nauczyć „krytycznego myślenia”. To błąd. Bez wiedzy, daje to tylko efekt w postaci bezmyślnego pyskowania. Dlatego trzeba tutaj trochę inaczej rozłożyć akcenty.

W ten sposób bowiem kształtuje się inteligencję przekupek. Taki typek później nie ma za grosz wiedzy (chyba, że zasłyszaną w telewizji), ale za to niech ktoś spróbuj go przegadać (czytaj: przekrzyczeć)!