Po ponad dwóch dekadach ponownie powróciłem do lektury „Katolickiej etyki wychowawczej” o. Jacka Woronieckiego. Myślałem, że będzie to sentymentalny powrót do przeszłości, ale

lektura zainspirowała mnie na tyle, że ponownie pochyliłem się nad istotą cnoty moralnej i sposobami jej formowania.

Ponownie zadałem sobie podstawowe pytania: czym właściwie jest cnota? Czym różni się od nawyku? I jak to rzutuje na wychowanie?


Oto problem


Cnota zakłada powtarzalność zachowań, zatem ma w sobie coś z nawyku, ale… wiemy, że nawykiem nie jest.

Rozstrzygnięcie tej kwestii wbrew pozorom nie jest bezsensownym teoretyzowaniem, bo ma realny wpływ na wychowanie. Ale po kolei.


Zredukowano cnotę do nawyku


O. Woroniecki zauważa, że nowożytność zajmowała/zajmuje się się głównie nawykami, porzucając refleksję nad cnotą.

Dlaczego? Nowożytna, materialistycznie nastawiona psychologia ma skłonność redukowania wszystkiego właśnie do nawyków („Katolicka etyka wychowawcza”, t. 1, Lublin 2013, s. 393). Z kolei I. Kant i jego uczniowie przestrzegają przed „zmechanizowaniem” cnoty (s. 422).

W efekcie odejście od refleksji nad cnotą doprowadziło do tego, że w wielu nowożytnych językach nie ma słowa, które mogłoby oddać to, co kryje się pod pojęciem sprawności moralnej, zazwyczaj używa się właśnie terminu nawyk (s. 393).


Cnota istnieje


W tradycji klasycznej istnieje pojęcie sprawności moralnej. Arystoteles pisał „o sprawności w decydowania” (s. 423), Awerroes o czymś „co mamy do własnej dyspozycji, czego używamy” (s.392). Sam o. J. Woroniecki, używając pewnego skrótu myślowego, określił ją, jako „przyzwyczajenie do postępowania zgodnie z prawem [moralnym  -dop. DZ]” (s. 421).

Powie ktoś: przyzwyczajenie umysłu, to stereotyp, które w efekcie prowadzi do zachowań nieadekwatnych do danej sytuacji.

Tutaj dochodzimy do istoty zagadnienia. Sprawność moralna jest symbiozą myślenia i działania. Nie ma nic wspólnego ze stereotypowym myśleniem, ani nawykiem.


Nawyk a cnota – podobieństwa


Choć istnieją pewne zewnętrzne podobieństwa. W jednym i drugim przypadku powtarzalność zachowań tworzy „jakby bruzdę lub ścieżkę” (s.392), czyli skłonność do określonych działań.

Myślimy sobie: „kiedyś w podobnej sytuacji zachowałem się tak, okazało się to być dobrym rozwiązaniem, to i teraz zachowam się analogicznie”.

Nawyk może nakładać się na sprawność do tego stopnia, że niekiedy trudno ich rozróżnić. Jednak na tym właściwie kończą się podobieństwa.


Nawyk, a cnota – różnice


Przede wszystkim nawyk jest ślepy. Ma jak koń klapki na oczach i idzie przed siebie, nie zastanawiając się nad konsekwencjami swoich działań (nie uwzględnia kontekstu moralnego).

Inne porównanie – przypomina młot pneumatyczny. Tłucze bezmyślnie i nie obchodzi go, że akurat w pobliżu znalazła się ręka robotnika

Cnota w takiej sytuacji się zatrzyma, uwzględni okoliczności. Oceni czy nie zmieniło się coś, co może mieć wpływ na moralność danego zachowania?


Światło przez uchylone drzwi


Działa według określonego wzoru, ale podstawia do niego wciąż nowe dane. Gdy wynik się nie zgadza – zmienia kierunek biegu. Nawyk pobiegnie prosto, cnota wykona skręt lub nawet zawróci.

Widzimy zatem, że sprawność moralna posiłkuje się powtarzalnymi i sprawdzonymi sposobami działania, ale je nieustannie modyfikuje.

Tym różni się też od stereotypu. Stereotyp to domknięta myśl, która nie dopuszcza choćby odrobiny światła przez uchylone drzwi. Z cnotą jest inaczej – ciągle jest żywa, twórcza co podkreśla autor „Katolickiej etyki wychowawczej”.


„Mgnienie interwencji umysłu”


Po co sprawności moralnej powtarzalność „sposobów działania”? Dzięki niej skrócony zostaje namysł (s. 392). Wielość powtarzalnych sytuacji, w których szukaliśmy dobra, daje nam „skapitalizowane doświadczenie” (s. 392).

To ona sprawia, że nie musimy się długo zastanawiać, bo z grubsza znamy warianty rozwoju sytuacji i potrzebne jest tylko „mgnienie interwencji rozumu” (s. 392), żeby ocenić konkretną sytuację.

Innymi słowy – konieczne jest sprawdzenie: czy „schemat”, według którego zwykle działamy, obowiązuje w tej, konkretnej sytuacji? Czy może pojawiły się jakieś nowe elementy, które musimy uwzględnić?

Jesteśmy tak usprawnieni, że potrzebne nam jest tylko „mgnienie interwencji umysłu”.

Jedynie w sytuacjach szczególnie zawiłych i istotowo nowych „mgnienie interwencji umysłu” może się nieco wydłużyć (o ile będziemy mieli czas na namysł). Ale zdobyte w ten sposób nowe doświadczenie znajdzie zastosowanie w przyszłości i umocni cnotę.


Wychowanie, czyli c.d.n.


Wiemy już, że cnota jest „przyzwyczajeniem do dobrego działania”. Wie gdzie jest dobro i wie jak do niego dążyć, bo „kondensuje zdobyte wcześniej doświadczenie”. W tym wymiarze współpracuje z dobrze uformowanym sumieniem. Idzie jednak dalej, bo nie tylko wie co ma robić, ale jeszcze to robi.

I tutaj dochodzimy do istotnego momentu. Co i jak robić, żeby powstało „przyzwyczajenie do czynienia dobra”? Odpowiedź, na to niełatwe pytanie, już w następnym artykule.
Fot. (ikona wpisu)  Pixabay CC0 Public Domain