Doprecyzujmy problem zasygnalizowany w tytule: czy mamy pozwalać naszym synom i córkom oglądać filmy, które nie do końca
spełniają pozytywne kryteria wychowawcze, ale nie są takie najgorsze?

♦ ♦ ♦ ♦

Kilka lat temu dyskutując z kimś na te tematy, jako przykład szkodliwych wychowawczo filmów (z uwagi na zakłamania historycznie) podałem „Czterech pancernych”. W odpowiedzi usłyszałem argumentację, która mnie wtedy zaskoczyła:

– Dlaczego pan uważa, że „Czterej pancerni” to zły film – mówił mój rozmówca. – Przecież ukazuje zdrową żołnierską przyjaźń, uczy męstwa, poświęcenia dla innych, miłość między mężczyzną a kobietą jest czysta, nawet „przemoc” ukazywana jest wyłącznie w uzasadnionym kontekście i bez realistycznych scen. Problemem jest tylko przekłamana historia. Ale wystarczy tylko kilka zdań sprostowań, aby wyjaśnić dziecku kontekst historyczny i o wiele więcej pozytywnych wzorców dziecko wyniesie z „Pancernych”, niż z wielu współczesnych filmów.

 

Jest to fragment artykułu, który wszedł do książki: ===> „Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice”.