Troski i zmartwienia negatywnie wpływają na jakość naszego życia. Na ten temat dużo pisałem w swojej ostatniej książce:  → „Decyduj i walcz! Podstawy formowania charakteru”. Tutaj chciałbym uzupełnić temat o kilka wątków. Przeczytaj zatem sześć „domowych” sposobów na „złe myśli”. Mam nadzieję, że okażą się pomocne.

1. Uświadom sobie nieracjonalny charakter trosk

Oto 3 argumenty świadczące o nieracjonalności trosk:

1) ponad 90% naszych obaw (zmartwień) po prostu się nie spełnia. W olbrzymiej większości przypadków martwimy się na darmo, tracąc czas i energię życiową.

2) jeśli zaś troska ma realne uzasadnienie (te 10%), to z kolei jest nieproporcjonalna do realnej krzywdy (zła), które może nas spotkać.

Zgodnie z zasadą: „z dużej chmury mały deszcz” przejmujemy się chmurą, wyobrażamy sobie najgorsze warianty rozwoju sytuacji, a później, gdy przychodzi realne zdarzenie, dziwimy się, dlaczego ono nic nie boli, albo boli tak słabo w stosunku do wyobrażeń.

3) w trzecim wariancie: nawet, gdy troska „warta jest troszczenia się”, tzn. zło czekające w przyszłości jest realne i groźne dla nas, to „martwiąc się dla samego martwienia” nie zatrzymujemy zła, a jedynie potęgujemy ból, jaki ono ze sobą niesie.

Jak widać troska jest rodzajem balastu, który niepotrzebnie towarzyszy rozwiązywaniu rzeczywistego problemem. Im szybciej sobie to uświadomimy tym lepiej.

2. Rozstrzygaj problemy w określonym czasie i od razu przystępuj do działania

Musimy rozróżnić troskę od troskliwości. Na potrzeby tego artykułu przyjmujemy, że troska jest rodzajem lęku, trwającym przez dłuższy czas, który przejawia się w gorączkowym poszukiwaniu rozwiązania danego problemu, lecz odkłada podjęcie konkretnych decyzji i rozwiązań. Dodatkową cechą troski jest czarnowidztwo, czyli nieustanne snucie czarnych scenariuszy rozwoju danej sytuacji.

Po jej drugiej stronie mamy troskliwość, która jest wolna jest od mankamentów troski, czyli krótko lub proporcjonalnie do problemu analizuje go i podejmuje konkretne działania, nie nakręcając się czarnymi scenariuszami.

Po uświadomieniu sobie, że naszym celem jest cnota troskliwości, a nie troska, powinniśmy przejść do realnych działań, czyli:

1) analizować problemy w konkretnym czasie,

2) nie koncentrować się na piętrzących problemach, lecz poszukiwać rozwiązań,

3) w miarę szybko podejmować decyzje i później już pod żadnym pozorem do nich nie wracać. Jeśli w międzyczasie pojawią się nowe okoliczności – nanosimy poprawki, ale tylko o określonej porze dnia na to przeznaczonej.

3. Rozwiązuj problemy, nie drepcz w miejscu

Ten sposób nawiązuje do poprzedniego, ale uznałem, że wart jest szczególnego wyróżnienia. Gdy sprawa jest skomplikowana i trudna, a podjęcie każdej decyzji wiąże się i tak z ryzykiem, wówczas powinniśmy rozważyć, czy jakakolwiek decyzja nie będzie lepsza od żadnej?

Niekiedy lepiej zaryzykować jakiekolwiek rozstrzygnięcie i zakończyć sprawę, niż dreptać w miejscu, nakręcając spiralę lęku. Wszystko jednak zależy od wagi i rodzaju sprawy. Czasami na takie podejście nie można sobie pozwolić i lepiej dłużej się zastanowić (zdobyć więcej danych), niż zaryzykować złą decyzję, która wpłynie na nasze życie.

Rozstrzygnięcia zamykające sprawę znajdują głównie zastosowanie w pewnego rodzaju zadaniach (troskach) o charakterze zawodowym, zwłaszcza gdy mamy skłonność do ulegania perfekcjonizmowi, czyli przesadnie dokładnemu wykonywaniu zadań i traceniu nań czasu, gdyż z tej dokładności tak naprawdę nic nie wynika.

4. Kształtuj cnotę męstwa (odwagi cywilnej)

Problemem jest nie tylko „ciężar materii” i trudność rozwiązania problemu, ale również wada tchórzostwa, która sprawia, że łatwo popadamy w stany lękowe, które paraliżują podejmowanie decyzji.

Rozwiązaniem powinno być >>> formowanie cnoty męstwa, w tym przypadku konkretnie odwagi cywilnej.

5. Koncentruj się na tym, co aktualnie robisz

Niektórzy to mają niejako wrodzone, potrafią sami się wyłączyć. Inni muszą nad tym wyłączeniem popracować. Do pewnego stopnia można wyćwiczyć odrywanie myśli od trosk, konsekwentnie kierując wolę na to, co aktualnie robimy.

Pomocne może być posiłkowanie się emocjami. Angażowanie się w codzienne sprawy o silnym zabarwieniu emocjonalnym odciąga myśli od problemów. Słowem – koncentrujmy naszą uwagę na tym, co właśnie mamy przed sobą, zamiast ciągle przeżuwać lęki. (Polecam >>> ten wpis)

6. Szukaj oparcia w nadziei

Wreszcie sposób, który jest fundamentem i od którego właściwie powinniśmy rozpocząć tę wyliczankę. W wersji świeckiej nazywa się to pozytywnym myśleniem, niekiedy przybierając jakąś magiczną formułę.

Nas interesuje nadzieja chrześcijańska, która każe nam mieć ufność z jednej strony w opiekę i wsparcie Boże tu i teraz, a jednocześnie oczekiwać wiecznego zwycięstwa. Takie oczekiwanie wpływa pozytywnie na postrzeganie tego, co dzieje się na tym świecie. Cnota teologalna nadziei w dużej mierze jest łaską, którą powinniśmy wywalczyć na modlitwie.

Ikona wpisu na blogu: morguoFile


ZAMÓW KSIĄŻKĘ NA TEMAT KLASYCZNEGO WYCHOWANIA

form
Decyduj i walcz!
form
Wychować człowieka szlachetnego
Jak panować nad klasą? AKTUALNIE PROMOCJA!
Jak panować nad klasą?
Sztuka samowychowania
Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice

___________________________________________________________


Pobierz za darmo raport: Dwie rzeczy, które musisz zrobić, żeby dzieci słuchały Twych poleceń


Akceptuję politykę prywatności